poniedziałek, 27 kwietnia 2015

~ 22 ~ Jasny okrąg pośrodku czarnej kartki papieru.

Lucas zadbał o to żeby domowy monitoring nie nagrał Carlosa odwiedzającego ich dom pięć minut przed północą. Wpuścił go wejściem od strony tarasu nie zapalając żadnego światła. Carlos w przeciwieństwie do poprzedniego tygodnia przygotował się. Przejrzał jej całą oficjalną stronę, nadrobił bloga, napisał wiersz. Lucas znów włączył swój podejrzany sprzęt do moderacji głosu.
- Powiesz mi w końcu skąd to masz?
- To należało do taty.- odpowiedział.- To znaczy najpierw to przyjaciela taty, ale kiedy się zepsuło, chciał wyrzucić, a tata zatrzymał sobie i naprawił.
- A kim ten przyjaciel z zawodu?
- Możesz mi nie wierzyć, ale pracuje jako merchandiser i nie wiem skąd to wytrzasnął. Już raczej nie będę miał okazji zapytać, bo się przeprowadził, ale mniejsza o to.
- ...tak więc nic dobrego nie wyniknie z tego, że ktoś wyleje na siebie tonę perfum.- Douleur skończyła właśnie mówić co myśli o wierszu przesłanym przez słuchacza.
- Jak to nie ma?- zdziwił się Carlos. Szybko złapał za tableta. Otworzył okno chatu na żywo i napisał

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

~ 21 ~ Świat według May Ackerman, czyli totalna ściema. Nie polecam, JM.

Carlos jak to prawie każdego poranka ( prawie każdego, bo nie zawsze mu się chciało ) popisywał się na śniadanie swoimi kulinarnymi umiejętnościami. Przy stole siedzieli już Kendall i James. Blondyn oparł głowę na łokciu i znów odpłynął w świat swojej wyobraźni oraz myśli na co James wywrócił oczami. Czekał na Logana, który wczorajszy wieczór przesiedział z Jenny w pokoju. Nie miał pojęcia co go tak ugryzło. Gryzły go też wyrzuty sumienia za to, że nie powiedział mu jak było naprawdę. Carlos zawołał głośno bruneta na śniadanie. Ten zwlókł się na dół dopiero po pięciu minutach.
- No w końcu.- powiedział Latynos.- Ale teraz musisz sobie odgrzać, bo wystygło.
- Nie będzie takiej potrzeby.- złapał za widelec, którym zaczął dłubać bezczynnie w śniadaniu. Wsadził jednego kęsa do ust i na tym się skończyło. Ponowił robienie widelcem brei z jedzenia.
- Czemu nie dołączyłeś do nas wczoraj?- spytał James.
- A dlaczego nie zapytacie się Kendalla czemu wyszedł z Katelyn?
- Bo miała problemy.- wytłumaczył zielonooki.
- Ja też miałem problemy.- odpowiedział.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

~ 20 ~ Jak żona czekająca późnym wieczorem na pijanego męża...

James spacerował osamotnionymi ścieżkami. Jego kroki oświetlały pięknie zdobione lampy. Wytarł swoje usta wierzchnią częścią dłoni. Wciąż czuł na wargach malinowy posmak jej pomadki. Nie spieszyło mu się do domu. Błąkał się po przedmiejskim parku. Miał w myślach wciąż kilka pytań, na które nie znalazł odpowiedzi. [ Powiedzieć Loganowi czy nie? Gdybym mu powiedział, że dziewczyna jego serca mnie pocałowała, pewnie by się na mnie obraził. Zabił! A gdybym mu nie wyznał prawdy to wszystko byłoby w porządku. Raczej wątpię żeby Mayra się mu pochwaliła skoro nawet nie chce z nim rozmawiać. Nie wiem też czemu mnie pocałowała. Czemu ja mam takie problemy z tymi dziewczynami? Ashley...Czemu poszłaś do kina z Brianem? Co cię podkusiło? Nie dajesz sobie przemówić do rozsądku. A dlaczego ja właśnie tak się jej uczepiłem? Może Logan miał rację. Może faktycznie coś do niej czuję. Dobrze to ująłem. Coś, ale chyba te coś nie można nazwać miłością. Chyba...]. Po dwudziestu minutach zbliżał się do domu. Spojrzał w okno swoich sąsiadów gdzie znajdował się pokój Jenny. Dziewczyna spojrzała na niego, a następnie zasunęła za sobą żaluzję. Zmarszczył brwi wsadzając klucz do zamka. Była już późna godzina. Miał nadzieję, że

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

~ 19 ~ Holmes i Watson na tropie śledztwa blondynki i chama.

Po zakończonym wyjątkowo szybko kółku teatralnym Kendall, Logan i Katelyn wyszli już na przerzedzony korytarz szkolny. Większość uczniów nie miała już zajęć po czternastej. Brunet powinien się cieszyć, jednak chyba jeszcze nie umiał. Musiał być najpierw pewny jednej rzeczy. Zwrócił się do przyjaciela.
- Nie jesteś na mnie zły? - spytał.
- Zły?- prychnął.- A za co miałbym być na ciebie zły? Znowu założyłeś moją bieliznę?- Kat parsknęła śmiechem.
- Raz mi się zdarzyło, bo nie miałem swoich.- wyjaśnił jej po krótce.- Wracając... Czy nie jesteś zły, że to my dostaliśmy tę rolę?
- A dlaczego miałbym być zły?- uniósł parę gęstych brwi.- Oboje wiemy jak ci zależało na tym. I jestem z ciebie dumny. Dasz radę. 
- Właśnie!- Lucas i Jenny przyłączyli się do nich.- Gratulację głównej roli.- uśmiechnął się Borrenwood.

piątek, 3 kwietnia 2015

~ 18 ~ Salomonowa mądrość. Salomonowa decyzja?

Ostatnia rozmowa z Douleur skłoniła Carlosa do zadania sobie pewnego pytania. Zdawało mu się, że jego dotychczasowa wiedza sprzecza się z tą informacją. Nie chciał o to zapytać przyjaciół czy Lucasa. Potrzebował dokładnej odpowiedzi wraz z fizycznym na to dowodem. Stanął przed gabinetem dyrektorki szkoły. Jeszcze nigdy tam nie był. W sumie nigdy nie był w żadnym dyrektorskim gabinecie czy to z powodu pytań czy też srogiej kary. Odwrócił się jeszcze na moment do tyłu gdzie sekretarka posłała mu ciepły uśmiech mówiący, że nie ma się czego bać. Tak też zebrał się w sobie i zapukał do drzwi. Nasłuchiwał uważnie dźwięków po drugiej stronie. Szybko dostał pozwolenie wejścia.
- Dzień dobry, pani dyrektor.- przywitał się zamykając za sobą drzwi.
- O! Witaj Carlos. Nie spodziewałam się ciebie. Co cię do mnie sprowadza? Usiądź sobie.- wskazała mu jedno z dwóch drewnianych krzeseł przed jej biurkiem. Głos Margaret Truman miał taką przyjazną i ciepłą barwę, że Pena rozluźnił się gdy usiadł.- No to opowiadaj.- odłożyła na bok resztę dokumentów żeby skupić na nim wszelką uwagę.