Katelyn nie zmrużyła prawie oka tej nocy. Po tym co powiedział jej ojczym, zwątpiła w jakąkolwiek ludzkość Cartera. Według niej był to człowiek bezduszny. Przypominał plastikowe pudełko wypełnione próżnią. Zastanawiała się gdzie jest jego serce i czy kiedykolwiek kiedyś je miał. Nie rozumiała jego decyzji. Co skierowało go do takiej decyzji. Nie tolerował Kendalla? Może po prostu nie chciał, aby ona była szczęśliwa? Mogła tylko domniemywać. Na pewno go o to nie zapyta. Nie chciała go widzieć na oczy. Teraz ma ułatwienie. Carter pojechał do pracy. Marzyła o tym, aby z niej nie wrócił. Normalnie nie życzyła nikomu nic złego, ale on był wyjątkiem. Jedynym wyjątkiem wśród wszystkich wyjątków w jej świecie. W świecie według Katelyn. Świecie, w którym nie chciała żyć.
Lekcje zaczynały się dziś dopiero po dziewiątej. Zastanawiała się czy iść dziś do szkoły. Nie wiedziała jak spojrzeć Kendallowi w oczy. Podniosła się z łóżka ledwo przytomna, pozbierała wszystkie chusteczki z podłogi i wyrzuciła je do kosza. Gdy podeszła do lusterka, aby ogarnąć swój mizerny wyraz twarzy, do pokoju weszła jej siostra. Blondynka szybko odwróciła głowę, aby siostra