Carlos jak to prawie każdego poranka ( prawie każdego, bo nie zawsze mu się chciało ) popisywał się na śniadanie swoimi kulinarnymi umiejętnościami. Przy stole siedzieli już Kendall i James. Blondyn oparł głowę na łokciu i znów odpłynął w świat swojej wyobraźni oraz myśli na co James wywrócił oczami. Czekał na Logana, który wczorajszy wieczór przesiedział z Jenny w pokoju. Nie miał pojęcia co go tak ugryzło. Gryzły go też wyrzuty sumienia za to, że nie powiedział mu jak było naprawdę. Carlos zawołał głośno bruneta na śniadanie. Ten zwlókł się na dół dopiero po pięciu minutach.
- No w końcu.- powiedział Latynos.- Ale teraz musisz sobie odgrzać, bo wystygło.
- Nie będzie takiej potrzeby.- złapał za widelec, którym zaczął dłubać bezczynnie w śniadaniu. Wsadził jednego kęsa do ust i na tym się skończyło. Ponowił robienie widelcem brei z jedzenia.
- Czemu nie dołączyłeś do nas wczoraj?- spytał James.
- A dlaczego nie zapytacie się Kendalla czemu wyszedł z Katelyn?
- Bo miała problemy.- wytłumaczył zielonooki.
- Ja też miałem problemy.- odpowiedział.