poniedziałek, 20 lipca 2015

~ 34 ~ Gdzie dwóch się bije, tam trzeci pyta dlaczego.

Jenny wychodziła właśnie z sali pana Torrensela. Wyjęła z torby listek swojej ulubionej gumy. Kroczyła zadowolona korytarzem kiedy nagle ktoś na nią wpadł. Już była gotowa żeby kogoś opieprzyć kiedy zorientowała się, że to jego przyjaciel. Ten zamiast spojrzeć na nią, odsunął się bez słowa i poszedł dalej.
- Logan? Logan!- zawołała go, ale nie reagował. Po chwili podszedł do niej Kendall.
- Co mu się stało? 
- Wyszedł od pielęgniarki ze łzami w oczach nadal mając opatrunek.
- Miała mu go dziś zdjąć. Nieważne...- machnęła ręką.- Co mu jest? Chodzi o tę tajemnicę, której nie możecie powiedzieć?
- Tak podejrzewam.
- Pogadam z nim.- zaoferowała.
- Nie, lepiej nie. Zostaw go. W takich chwilach nic do niego nie dociera. Ale sprawa jest poważna. Porozmawiam z nim wieczorem. Jeśli to nic nie da to będę cię prosił o pomoc.

poniedziałek, 13 lipca 2015

~ 33 ~ Wiedza jest wartością, niewiedza bezpieczeństwem.

Tego dnia Logan miał mieć ściągany opatrunek. Jadł śniadanie w towarzystwie Jamesa i Carlosa spoglądając na swoją rękę. Nie chciał już widzieć tego widoku. Ten bandaż przypominał mu o tym wszystkim. O przeszłości oraz zdarzeniu w łazience. Zastanawiał się jak cięte rany prezentują się na jego skórze. Przypomniał sobie ten ból kiedy usuwano mu kawałki szkła. Nie wbiły się statecznie w skórę, więc można było je usunąć. Nie zmienia to faktu, że każdy niepożądany ruch wokół ran był cierpieniem. Kiedy kończył jeść płatki, Kendall pojawił się w kuchni. Wyglądał inaczej niż zwykle. Jego skóra nie była blada ani wycieńczona. Cieszył się. Chodził z uśmiechem od ucha do ucha. Biła od niego przyjemna energia. Nucił sobie pod nosem i zasiadł do stołu.
- Witam was wszystkich w tę cudowną środę.- powiedział melodyjnym głosem.
- Stało się coś?- spytał Logan.
- Tak.- przytaknął jakby tylko czekał aż ktoś zada to pytanie.- Wyspałem się. Przespałem osiem i pół godziny w swoim łóżku nie budząc się ani razu, śpiąc jak zabity korzystałem z tego cudownego wypoczynku.

poniedziałek, 6 lipca 2015

~ 32 ~ Jak mogłem zapomnieć jeśli pamiętałem przez ten cały czas?

Kendall postanowił nie drążyć nadal tematu z Katelyn. Był pewien prawie na sto procent, że za nic by się nie dowiedział o co chodzi. Jednak po tej rozmowie poczuł jakby dziewczyna była do czegoś zmuszana. Tak bardzo zamącił sobie tym głowę, że nie zważał już na swoje samopoczucie, które bądź co bądź polepszało się. Pan Torrensel siedział na swoim specjalnym krześle obok sceny. Kiedy zauważył Kendalla w wejściu do sali teatralnej, ruchem ręki poprosił go na scenę. W pierwszym rzędzie obok Jenny siedział Logan trzymając scenariusz do roli, którą wcześniej miał on. Logan czekał na swoją kolej kiedy wchodzi jako ojciec Julii. [ Dlaczego nie może stać na kulisami? Kiedy będzie patrzył się na mnie z tej strony, będzie mnie to dekoncentrować. To nie jest przyjemne wiedzieć, że on miał być na tym miejscu. Muszę na chwilę zapomnieć o jego istnieniu.]
Mayra już czekała na niego. Kendall niepewnie złapał ją za rękę. Dyskretnie zerknął na Logana żeby zobaczyć jak na to zareagował, zupełnie jakby prosił go o przyzwolenie.[ To jest chore. Przecież nawet nie są razem. Ale to Logan...] Pan David spojrzał na blondyna, a potem na bruneta, a następnie z bezsilności pokręcił głową. Mayra zaczęła grać swoją kwestię.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

~ 31 ~ Rozdrażnionemu lwu w paszczę nie zaglądaj.

Carlos wrócił do domu najszybciej jak tylko mógł. Udało mu się zdążyć przed kompletną ciemnością. Wszystko co powiedziała Douleur teraz nie było takie istotne jak zazwyczaj. Za swój dzisiejszy cel postawił sobie rozmowę z sąsiadem. Jednak pewne słowa dudniły mu ciągle w głowie. Dlaczego ona twierdzi, że Lucas nie jest tym za kogo się podaje? Co ukrywa i czemu wypiera się znajomości z Souffrance? Musiał się tego dowiedzieć. 
- Jest Lucas?- to było pierwsze pytanie jakie zadał na wejściu.
- Nie.- odpowiedział Logan.- Zdesperowana matka zabrała go do domu i trzyma pod kluczem.
- Ja muszę z nim porozmawiać.- zmierzwił swoje włosy.- Coś mi tu nie pasuje.
- Dzisiaj to raczej niemożliwe.- dodał smucąc się. Oparł się o ścianę.- Wyglądałem akurat przez okno. Widziałem w jakim stanie wrócił do domu... Nigdy nie widziałem go w takim stanie. Wyglądał jakby ktoś mu umarł i zobaczył ducha jednocześnie. To przerażenie w jego zaczerwienionych oczach. Ta blada twarz. Zupełnie jakby ten zawsze szczęśliwy człowiek już nigdy miałby nim nie być.- urwał.- A co takiego się stało?