Jenny wychodziła właśnie z sali pana Torrensela. Wyjęła z torby listek swojej ulubionej gumy. Kroczyła zadowolona korytarzem kiedy nagle ktoś na nią wpadł. Już była gotowa żeby kogoś opieprzyć kiedy zorientowała się, że to jego przyjaciel. Ten zamiast spojrzeć na nią, odsunął się bez słowa i poszedł dalej.
- Logan? Logan!- zawołała go, ale nie reagował. Po chwili podszedł do niej Kendall.
- Co mu się stało?
- Wyszedł od pielęgniarki ze łzami w oczach nadal mając opatrunek.
- Miała mu go dziś zdjąć. Nieważne...- machnęła ręką.- Co mu jest? Chodzi o tę tajemnicę, której nie możecie powiedzieć?
- Tak podejrzewam.
- Pogadam z nim.- zaoferowała.
- Nie, lepiej nie. Zostaw go. W takich chwilach nic do niego nie dociera. Ale sprawa jest poważna. Porozmawiam z nim wieczorem. Jeśli to nic nie da to będę cię prosił o pomoc.